MLT

Fundamenty zalane. Trwają ciężkie prace.

Zapraszamy wkrótce

Rekonstrukcja czołgu „Vickers”


Jeden  z odcinków programu „Było…nie minęło” – kronika zwiadowców historii poświęcony był rekonstrukcji czołgu  Vickers, który ma poczesne miejsce w dziejach polskiej broni pancernej – mawiano, że od niego zaczęły się „prawdziwe” czołgi. Zaprojektowany jako praca dyplomowa dwóch młodych angielskich inżynierów, nie znalazł uznania w brytyjskiej armii i łatwo zyskał zgodę na sprzedaż na międzynarodowych rynkach. Po Vickersy ustawiła się długa kolejka, a Polska zakontraktowała 50 sztuk. 



We wrześniu 1931 roku podpisano umowę zakupu 50 czołgów Vickers wraz z licencją. Tylko 38 czołgów zostało dostarczonych do Polski - reszta była prawdopodobnie wysłana w częściach do montażu (niektóre źródła sugerują, że reszta została zatrzymana jako opłata licencyjna). Żadne czołgi Vickers nie zostały, w każdym razie, zmontowane w Polsce. Nie podjęto również produkcji własnych czołgów Vickers E, ponieważ polscy konstruktorzy ulepszyli jego konstrukcję, tworząc czołg 7TP. Przy budowie pierwszej serii czołgów 7TP prawdopodobnie użyto części do niezmontowanych czołgów Vickers.. Do wrześniowych walk stanęły dwie kompanie tych czołgów i obydwie zapisały się złotymi zgłoskami w bojach pod Wysoką i Tomaszowem Lubelskim. Do naszych czasów nie dotrwał żaden. „Projekt Vickers” rozpoczął się od etapu zebrania jego rozproszonych części, których najwięcej jest na Zamojszczyźnie. 

Sensacją na skalę światowa jest fakt, że w Polsce, w warsztacie Pana  Adama Rudnickiego, właśnie kończą się prace nad rekonstrukcją polskiej wersji czołgu Vickers.


Trzy lata zbierania części po całej Polsce, poszukiwanie informacji w dokumentacji technicznej i historycznej oraz podróż do Anglii do Muzeum w Bovington, by wykonać pomiary oryginalnego egzemplarza używanego przez Armię Brytyjską, przyniosły długo  oczekiwane efekty.


Vickers powstaje z maksymalnym użyciem oryginalnych części. Z 38 egzemplarzy używanych przez Wojsko Polskie do naszych czasów przetrwało większość płyt pancernych, wieża, niemal kompletne zawieszenie. Z podstawowych części brak silnika (który jest już dzisiaj nieosiągalny), jarzma działa z armatą oraz wielu elementów wyposażenia. Ze względu na brak możliwości wykonania w Polsce ramy wykonanej w systemie calowym, części do jej konstrukcji zostały sprowadzone z Ameryki.


Organizatorzy „Było…nie minęło” – Spotkanie Miłośników Historii, mają cichą nadzieję, że podczas październikowej edycji Vickers przyjedzie do Lublina. Trzymajcie kciuki. Zapraszamy 21-22 października, Targi Lublin S.A. ul. Dworcowa 11.

 

fot. udostępniona dzięki uprzejmości portalu dobroni.pl
<< wstecz